Już za pare godzin dojdzie do walki o tytuł WBA w wadze ciężkiej. Czytając dyskusję na forum widać że im bliżej do walki, tym większe są wątpliwośći co do wyniku. Oczywiśćie w boksie a zwłaszcza w wadze ciężkiej wszystko może się zdarzyć, jednak w moim odczuciu ta walka nie jest zbyt trudna do typowania...
Jeśli popatrzy się uważnie na ostatnie lata kariery Valueva widać jak na dłoni, że rywali miał dobieranych bardzo starannie... niby z nazwiskiem ale już bez formy, niby dobry ale już stary itd. W zasadzie jedynym bokserem, który wyszedł do walki z Valuevem w swoim prime był Rusłan Chagaev, przebieg i wynik tej walki doskonale znamy.
Był już taki okres (głównie po walce z Lyakhovichem) że kibice często mówili że Valuev się poprawił, to już nie ten sam niezdarny kolos co kiedyś, ma dobry lewy prosty, poprawił obronę i trzeba się z nim liczyć... ja zawsze w takim sytuacjach mówiłem NIE, NIE i jeszcze raz NIE
Przyjrzyjmy sie bliżej niektórym "zwycięskim" walkom Valeueva w ostatnich 5 latach. Najpierw była potyczka z Geraldem Noblesem, facetem o wzroście 180 cm, który w ringu wyróżnia się głównie cyckami. Z pozoru miała to być łatwa walka, niestety szybko okazało się że mały Gerald zaczął sobie przekładać Valueva "z cycka do cycka" i zaistniało ryzyko że Nicko może sobie nie poradzić... Nobles został więc zdyskwalifikowany za ciosy poniżej pasa, których w zasadzie poza sędzią ringowym chyba nikt nie widział... tak oto Valuev piął się w rankingach i kroczył do walki mistrzowskiej
W eliminatorze WBA spotkał się ze starym poczciwym Larry Donaldem. Donald był już stary, jednak to zawsze był dobry bokser, dysponujący techniką jakiej do tej pory Valuev na oczy nie widział. Efekt był taki że udzielił Valuevowi lekcji boksu, kontrował go niemiłosiernie z obu rąk i oczywiście wrócił do domu z porażką bo jakże inaczej...
Kolejna szczęśliwa walka to potyczka z McCline, biedny Jameel radził sobie bardzo przyzwoicie, jego ciosy w 3 rundzie dochodziły już celu z dużą łatwością, niestety chyba nazbyt się tym podniecił bo przy jednym z ataków paskudnie skręcił sobie kolano...
Walkę z Chagaevem znają wszyscy, gdy wydaało się że Uzbek wreszcie uwolnił wagę ciężką od cyrku zwanego Valuevem, WBA wpadło na genialny pomysł. Skoro Uzbek jest kontuzjowany zróbmy Valuevowi walke o pas... i to z kim! Zarządzono rewanż z Johnem Ruizem, który podobnie jak w pierwszej walce mógł smiało pójść w obie strony, no ale że walka była w Niemczech to wiadomo
No i dochodzimy w ten sposób do ostatniej walki naszego "mistrza". Jako że Nicko coś cienko sobie ostatnio radził postanowiono nie ryzykować, jako przeciwnika wybrano 46 letniego Evandera Holyfielda... Holyfield wielki przed laty mistrz był cieniem samego siebie. Był wolny, nie miał kondycji, ograniczał się do zadawania kilku ciosów na runde. Kibicom, którzy pamiętali jego walki z okresu świetnośći z pewnością było przykro patrząc na to co w ringu pokazywał Evander. Tylko że to wciąż było dużo za dużo dla Valueva, który był jak dziecko we mgle i za nic nie mogł nadąrzyć za wolnym Holyfieldem, przegrał walkę zdecydowanie na punkty i osobiście uważam że został totalnie ośmieszony. Niestety kilku skorumpowanych Panów w garniturach postanowiło tego dnia zmienić bieg historii boksu. Holyfield nie został 5 krotnym mistrzem wagi ciężkiej, nie pobił rekordu Georga Foremana i nie został najstarszym mistrzem HW w historii... tak doceniono legendę boksu. Ten facet wbrew wszystkim od kilku lat boksował z jednym celem - jeszcze raz zdobyć pas mistrza wagi ciężkiej, śmiano się z niego gdy o tym mówił, pukano się w czoło, były nawet pomysły żeby zabrać Holyfieldowi licencje bokserską bo facet chyba zwariował... gdy wkońcu dokonał tego o czym marzył, został na oczach milionów ludzi potraktowany jak szmata. Przed ogłoszeniem werdyktu byłem pewien że Holyfield wygra, walka nie była nawet bliska a Holyfield nie jest przecież jakimś kelnerem, którego można bez mrugnięcia oka oszukiwać na oczach całego świata, byłem pewien że komu jak komu ale jemu i to w takim okolicznościach nie mogą tego zrobić... a jednak. Jak patrzyłem na twarz Holyfielda po ogłoszeniu werdyktu w oku zakręiła mi się łza, poczułem się oszukany tak samo jak on...
Wniosek z tego jest jeden, mimo tego że Valuev miał rywali dobieranych łatwo i bezpiecznie to z ostatnich 10 walk mógł smiało przegrać połowe!
Ciężko typować wynik walki Valuev - Haye ponieważ niemieccy sędziowie są zdolni do wszystkiego, booków omijałbym więc z daleka. Natomiast nie mam wątpliwości że Haye będzie w tej walce lepszy. To jest drugi obok Chagaeva przypadek, kiedy Valuev będzie musiał zmierzyć się z bokserem w sile wieku, w prime formie, któy absolutnie nie przyjechał tylko po wypłatę. Że jest mały, że nie ma doświadczenia w HW, to wszystko prawda, ale to jest bokser. A gdy walczy bokser z cyrkowcem to bokser musi być górą... Jeśli tylko będzie walczył mądrze, dużo się ruszał i szybko kontrował Valuev nie będzie miał szans. Apeluje więc, Davidzie - nie zrób nic głupiego i uwolnij wage ciężką od Valueva. Inna sprawa to Ruiz, od niego federacja WBA uwolnić się nam nie pozwoli, już zapowiedzieli że zwycięzca będzie musiał bronić pasa z Johnem (który to już raz??) Valuev - Ruiz 3... są jacyś chętni?? Do boju David


















