
Re: Kelly Pavlik - Sergio Gabriel Martinez
No fajnie, byl Corbett, Johson a reszta co? W wiekszosci drwale podchodzacy do treningu na pol gwizda w porownaniu z dzisiejszymi profi, pijacy, palacy, nienajlepiej sie odzywiajacy, na ktorych łatwo bylo blyszczec. Dlaczego Gatti-Ward nazywa sie trylogia old schoolową, dlaczego druga walka ma poczatek czarno-bialy? Bo w duzej mierze boks kiedys tak wygladal. Trening poszedl do przodu, zywienie poszlo do przodu, odzywki poszly do przodu, odnowa biologiczna poszla do przodu, medycyna rowniez, duzo lepszy jest doping, ogromnie wieksze zaangazowanie finansowe. Inny swiat. [...] James J Jeffries do walki z Jackiem Johnsonem systematycznie pil w barach i "between bars Jeffries gets in a little road work". Facet pil nawet w czasie podpisania kontraktu dlatego na zdjeciu z podpisania przed Johnsonem i jego ludzmi stoi 1 otwarta butelka szampana a przed Jeffriesem i jego ludzmi 6 otwartych szampanow.
Carlos Monzon palil kilka paczek dziennie. Mayorga to palil nawet w czasie walki. I co z tego? Czy w zwiazku z tym nie nalezy traktowac ich powaznie?
Tamci bokserzy nie prowadzili sie tak jak nalezy, a walczyli po 45 rund. Wielu dzisiejszych bokserow ma problem zeby wytrzymac 12. Nie daje to do myslenia? I tylko nie sprobuj mi pisac ze tempo walki bylo inne...
Smieszne sa te argumenty o tym jak to dzisiaj sie o bokserow dba, jak poszlo wszystko do przodu kiedy ja widze bokserow z najwyzszego szczebla, ktorzy po 8 rundach wcale nie wysokiego tempa ciezko oddychaja, a po doznaniu jednej porazki wszyscy sie boja czy przypadkiem nie zakonczy mu ona kariery. Pracuje sie z psychologiem, a potem taki bokser wychodzi do ringu z kupa w majtkach. Piszesz o zywnieu itd., a ja widze wielu grubasow w ringu i slysze o bokserach ktorzy maja straszne problemy zeby robic wage. Piszesz o odnowie, medycynie a ja tymczasem slysze o bokserach, ktorzy po kilku walkach sa juz rozbici i do niczego sie nie nadaja, a taki Harry Greb w 1919 stoczyl w ciagu roku bodajze 45 walk, a srednia w karierze to ok 22 walk na rok - czesto walczyl co 2, 3, 4 dni i nikt nie mowil o zadnym rozbiciu.
To wszystko o czym piszesz po prostu nie ma zadnego przelozenia na realny stan. Na bokserow sie dzisiaj chucha i dmucha, a to w porownaniu do bokserow sprzed lat sa panienki bez jaj.
Nieprawda jest tez to co piszesz o treningach tamtych bokserow. Poczytaj troche bo mam wrazenia ze pisze to tak jak sobie wyobrazasz. Bokserzy dobrzy i obiecujacy mieli swoich menadzerow, a oni zapewniali im miejsce do treningu, wyjazdy na obozy przygotowawcze, sciagali sparingpartnerow - to nie bylo zadne pol gwizdka. Poczytaj chociazby jak traktowani byli bokserzy Jacka Kearnsa.
Quote:
To troche jak z rekordem na 100m. Najlepsi z tamtych czasow (legendy, ochy, achy) dzis by sie pewnie nawet na olimpiade nie zakwalifikowali. Tak jest pewnie w wiekszosci dyscyplin, tamte wyniki to dzis usmieszek politowania.
Nie mozna porownywac takiego sportu jak boks do osiagniec czysto wydolnosciowych czy szybkosciowych. W 1976 na olimpiadzie w Montrealu zloty medal na 100m wywalczyl niejaki Haseley Crawford z Trinidadu z czasem 10.06.
W 1996 w Atlancie wygral Donovan Bailey z czasem 9.84, a Crawford ze swoim wynikiem z Montrealu dobiegl by na mete kilka metrow za Bailey i nie bylby nawet w pierwszej piatce.
Jak widac jest przepasc.... jednak czy Holmes z '76 bylby bez szans z mistrzami z roku '96? Bo mi sie wydaje ze mialby duzo wieksze szanse na rywalizowanie z najlepszymi niz jego koledzy sprinterzy.... mysle nawet ze Holmes bylby faworytem
Porownywac czasu Baileya do czasu Bolta juz nie bede... chyba kazdy wie jak wyglada to porownanie i jak ma sie do szansu Lewisa czy Holyego z Kliczkami
Quote:
Boks to jednak sport niewymierny, wiec mozna gadac bezpiecznie. Ja rozumiem obrone lat 70-tych, ale poczatki wieku to prowizorka. Joe Louis by dostal dobrego jaba od Włodzimierza Kliczko i by padł na deski. Rocky'ego Marciano to taktyczny Steve Cunningham i Chad Dawson by zrobili do bramki. Chris Byrd by osmieszyl prime Jacka Dempseya itd. Na dzisiejsze standardy to wtedy byli bardziej entuzjasci boksu niz profesjonalisci.
Bo nie ma zadnego sposobu zeby ich porownac to mozesz sobie spokojnie pieprzyc

Wiele osob takiego Holmesa tez uznaloby za boksera innej epoki, ktory w dzisiejszych czasach nie mial nic do powiedzenia, ale taki psikus zrobil ze w wieku 46 lat pobil mistrza "wspolczesnego" swiata i zamknal gebe tak gadajacym. Jestem przekonany ze podobnie mogloby byc z bokserami walczacymi jeszcze dawniej.
Rocky Marciano vs. Steve Cunningham? vs. Byrd? I to ty tak otwarcie stwierdzasz nie majac zadnych watpliwosci?

A takiemu Abrahamowi to nigdy nie odmowisz szans na nokaut, dlaczego wiec odmawiac je Marciano - bardzo twardy, mial potezny cios, nigdy sie nie poddawal i czesto nokautowal w ostatnich rundach. Marciano to byl morderca, to bylo zwierze - takich bokserow dzisiaj juz nie ma...
Joe Louis dostalby jaba i padl by na deski?

watpie... za to wszyscy dobrze wiemy co by sie stalo gdyby Wladzio dostal prawy sierp od Louisa...
Takie glupie gdybanie. Tak naprawde nie da sie porownac rzetelnie bokserow h2h dlatego porownuje sie osiagniecia z epoki w ktorej walczyli ci bokserzy - jest to bardziej wymierne, a takze bardziej sprawiedliwe... Napewno nie mozna jednak ich dyskredytowac tak jak wy to robicie tylko dlatego ze walczyli w czasach bokserskiej prehistorii.