Gdy pierwszy raz przeczytałem o pomyśle turnieju "super six 168" nie wierzyłem że do niego dojdzie. Stwierdziłem że choć pomysł jest fajny, to przedsięwzięcie jest zbyt duże i coś z pewnością nie wypali... pomyliłem się. Do turnieju doszło i trwa w najlepsze, swoje walki wygrali narazie Abraham oraz Froch, choć jest sporo głósów że w tej drugiej walce to Andre Dirrell zasłużył na zwycięstwo a praca sędziego ringowego była mocno stronnicza. Już w sobote na ring wyjdzie jeden z głównych obok Arthura Abrhama faworytów turnieju - Duńczyk Mikkel Kessler. Jego rywal to spora niewiadoma, wszyscy wiemy na co stać Kesslera, Andre Ward nigdy zaś nie boksował na takim poziomie i może zarówno pozytywnie zaskoczyć jak i przykro rozczarować...
Warda pierwszy raz zobaczyłem przy okazji IO w Atenach. Oglądałem rywalizację w wadze półcieżkiej z dwóch powodów. Pierwszy to występ Aleksego Kuziemskiego, drugi to chęć zobaczenia Jewgienija Makarenki, którego wszyscy w ciemno typowali do złotego medalu. Jako że Kuziemski, który był typowany do zdobycia medalu odpadł szybko i bez walki zostało mi czekać na występ Rosjanina. Jego rywalem był nieznany mi Amerykanin Andre Ward. Jako że boksem amatorskim interesuje się od święta i zupełnie sie na nim nie znam byłem lekko zmieszany. Tyle się naczytałem jak to Makarenko jest poza zasięgiem rywali, a tu od pierwszego gongu zupełnie anonimowy dla mnie pięściarz przekłada go sobie z ręki do ręki. Patrzyłem tak na Warda, jak zadaje ciosy, jak rusza się w ringu, i do złudzenia przypominał mi Roya Jonesa Juniora. Ward oczywiście łatwo wygrał walkę, kolejne również i zdobył złoty medal. Szybko zadebiutował na HBO jako nadzieja Amerykańskiego boksu i rozprawiał się z kolejnymi rywalami, okazało się również że wspomniany wcześniej Roy Jones jest mocno zaangażowany w kariere Andre i osobiście mu doradza. Ward jest bardzo poprawnie wyszkolonym bokserem, jest szybki, jego obrona również stoi na wysokim poziomie, ale mam nieodparte wrażenie że jest stworzony bardziej do amatorki niż do zawodostwa, brakuje mu mocnego uderzenia, odporność na ciosy równiez może budzić watpliwości... w walce z silnym i twardym Duńczykiem może to być spory problem.
Kessler do tej pory przegrał tylko raz i z pewnościa nie musi się tego wstydzić, zrobił co mógł i przez kilka rund toczył wyrównany pojedynek z Joe Calzaghe, potem zabrakło paliwa. Inni rywale Duńczyka byli solidni, ale nie powalają na kolana - Beyer, Lucas, Mundine, Andrade, Haussler... to najlepsze nazwiska w rekordzie Kesslera i trzeba przyznać że nie robią one wielkiego wrażenia. Uczciwie trzeba jednak dodać że w każdej z tych walk Kessler wygrywał bez żadnego problemu, pokazując że jest zawodnikiem z innej półki niż przeciwnik.
Faworytem bukmacherów jest Kessler i nie jest to chyba żadna niespodzianka. Ward wciąż jest młody, niesprawdzony na tym poziomie a jedna walka z rozbitym Mirandą to za mało na ocene jego realnej wartości. Ile tak naprawdę warty jest Andre Ward dowiemy sie ponad wszelką wątpliwość już pojutrze.
Typ walki: Tydzień temu wybrałem bezpieczną opcję, więc tym razem postawie na underdoga. Boks byłby nudny gdyby zawsze wygrywał faworyt. Ward potencjał ma i jeśli będzie boksował mądrze, na dystans, to ma wystarczająco dużo szybkości i umiejętności żeby wygrać. W dodatku boksuje u siebie, dla Kesslera to pierwsza walka w USA, może to oczywście nie mieć żadnego znaczenia dla przbiegu walki, ale nie musi... Może być też tak że wraz z pierwszymi mocnymi ciosami Kesslera szanse Warda na wygraną wyfruną przez okno, ale co tam, ryzykujemy















