zrodlo: "Szmata Wyborcza"
Martina Hingis wróci?a na kort i po 1177 dniach znów wygra?a, awansuj?c do drugiej rundy w australijskim Gold Coast
Pod koniec lat 90. Hingis dzieli?a i rz?dzi?a w wiatowym tenisie. W 1997 r. wygra?a trzy turnieje wielkoszlemowe - Australian Open, Wimbledon i US Open. W marcu tamtego roku zosta?a te? najm?odsz? w historii liderk? rankingu WTA, mia?a 16 lat i sze? miesi?cy. Urodzona w s?owackich Koszycach, ale reprezentuj?ca Szwajcari? Hingis wygra?a w sumie 40 turniejów singlowych, w tym pi?? wielkoszlemowych. Nie mia?a jeszcze 20 lat, gdy zacz?to wymienia? j? jednym tchem obok Navratilovej i Graf, które zostan? zapami?tane na zawsze. Na korcie zarobi?a ponad 18 mln dol. Uwielbiali j? kibice, bo gra?a z wdzi?kiem, nigdy nie stawia?a na si??, lecz na inteligencj? i precyzj?. Czasem zachowywa?a si? jednak jak ma?e dziecko, np. podczas fina?u Rolanda Garrosa w 1999 r. pop?aka?a si? na korcie, bo nie mog?a sobie poradzi? ze Steffi Graf, a kibice dopingowali wówczas g?ównie odchodz?c? niemieck? weterank?.
W 2002 r. Hingis wygra?a ostatni mecz, w pierwszej rundzie w Filderstadt pokona?a Arantx? Sanchez-Vicario. Nied?ugo potem wycofa?a si? z tenisa ze wzgl?du na problemy z kontuzjowan? kostk?. Zaj??a si? studiami, i "tym wszystkim, na co nie mia?a czasu jako nastolatka".
Szybko okaza?o si? jednak, ?e bez tenisa ?y? nie potrafi. - Czego mi brakuje. Budz? si? rano z uczuciem pustki - przeb?kiwa?a ju? w poprzednim sezonie. Gra?a w imprezach pokazowych. Pierwszy powrót do zawodowstwa by? nieudany. W lutym zesz?ego roku w tajskiej Pattai przegra?a z Niemk? Marlene Weingartner. W grudniu obwieci?a, ?e spróbuje jeszcze raz. Mówi?a, ?e do kolejnego powrotu przekona?y j? m.in. wietne wyst?py 30-latek Lindsay Davenport i Mary Pierce. Hingis jest o pi?? lat m?odsza.
I tym razem si? uda?o. - Osiem w dziesi?ciostopniowej skali - tak oceni?a Hingis wczorajsze g?adkie zwyci?stwo 6:2, 6:1 nad Wenezuelk? Mari? Vento-Kabchi (WTA, 62) w pierwszej rundzie turnieju w Gold Coast (pula nagród 175 tys. dol). By? to jej pierwszy wygrany mecz w zawodowym tenisie od 1177 dni. - Jasne, ?e mog? by? lepsza, ale bior?c pod uwag? to, ?e nie gra?am przez trzy lata, to wynik nie jest chyba z?y? - umiecha?a si? Szwajcarka. Gra inaczej ni? w 2002 r. Silniej serwuje, mocniej uderza z g??bi kortu. - Tenis si? zmieni?. Jest jeszcze szybszy, wymaga wi?cej si?y. Wiedzia?am, ?e te? musz? si? zmieni?, bo nie da?abym rady - mówi?a Szwajcarka jeszcze przed wyst?pem w Gold Coast. - Wiem, ?e jeli nie b?d? mocno serwowa? i wykorzystywa? swojego podania, to dziewczyny mnie zabij?. Podobnie myli najwi?kszy guru wród tenisowych trenerów Nick Bollettieri, który pracowa? m.in. z Agassim i Szarapow?, a przelotnie tak?e z Hingis. - Wys?a?em Martinie e-maila, ?yczy?em powodzenia, ale czeka j? trudne zadanie. Kobiecy tenis si? zmieni?, jest piekielna rywalizacja. Nawet zawodniczki z drugiej pi??dziesi?tki s? w stanie wygrywa? z najlepszymi. Ca?y wiat b?dzie patrzy? na Martin? i nie b?dzie jej ?atwo - stwierdzi? Bollettieri.
W drugiej rundzie Hingis zmierzy si? z Czeszk? Klar? Koukalov? (WTA, 35). Po Gold Coast wystartuje w Sydney, a 16 stycznia w swoim ukochanym Australian Open. - Wiem, ?e du?o ryzykuje. Ale uwielbiam rywalizacj?. Jeli dam rad?, b?dzie wietnie. Jeli nie, wiat si? przecie? nie zawali - podkrela Szwajcarka.
----------------------------------------------
Teraz znow zaczne ogladac Australian Open. Kubica w F1, Hingis wraca na kort. "Stare" dyscypliny nabieraja wreszcie sensu


















